Tak mi się poszczęściło że znalazł się kawałek niezagospodarowanego poddasza na którym razem z A. zbudowaliśmy nasze mieszkanie.
Tutaj do prawie 2 lat panuje stan permanentnego remontu, wykańczania i urządzania, i nie wygląda na to żeby zbliżało się do końca. Nie ma jednak na co narzekać, bo dzieje się bardzo dużo. Prawie wszystko robimy sami dość eksperymentalnymi metodami, co często dostarcza dodatkowej pracy, ale wierzcie mi że satysfakcja jest ogromna, nie wspominając nawet o oszczędnościach!
A tak to wszystko wyglądało prawie na początku:
Chciała bym Wam poopowiadać o projektach małych i dużych z których składa się moje poddasze, o inspiracjach które doprowadziły do tego co mam teraz, o planach, o remontowych i wystrojowych sukcesach i porażkach, o tym co robię żeby się nie nudzić. Generlanie: o sobie i moim miejscu na ziemi. Trzymajcie kciuki, bo sama nie do końca wierzę, że to się może udać.
Mam nadzieję że czasem tu jeszcze zajrzycie, więc do zobaczenia!
Justyna





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz